Re: Czy ty w ogóle rozumiesz?

noveyy777 napisał:

> Sprecyzowałem i dokładnie opisałem. On na podstawie wyników związanych z hodowl

> ą mutacyjną sformułował swoje prawo. Rozumiesz teraz?

A jak ono brzmi, dokładnie?

> >”Prawo powtarzalnej zmie

> > nności” nie jest żadnym argumentem, bo nie jest faktem naukowym, tylko pr

> óbą sf

> > ormułowania pewnej hipotezy w bardzo nieformalny sposób.

>

> Co to ma znaczyć?

To, co powiedziałem. Jest hipotezą, zresztą łatwą do sfalsyfikowania.

> >Nawiasem mówiąc, poza

> > samym Lönnigiem żaden biolog nie wspomina o tym prawie ..

>

> Bo to on je sformułował. Ważne,że żaden biolog na podstawie wyników badań w hod

> owli mutacyjnej ich nie podważył.

To „prawo” nie dotyczy hodowli mutacyjnej, tylko ogólnie ewolucji. Lönnig je sformułował, ale nikt nie podchwycił jego pomysłu.

> > Natomiast osławiony artykuł Lönniga w piśmie recenzowanym …

> O jakim artykule teraz piszesz, ja już przestaje ogarniać, jakie tezy obowiązuj

> ą w dyskusji z tobą? On napisał wiele. A z tym korepetytorem, to się nie ośmies

> zaj, bo masz takie pojęcie o biologii, jak ja o poezji Różewicza. Wasza cora

> z bardziej skuteczna replikatorowatość:)

Już sto razy zwierzałeś się, że nie znasz poezji Różewicza. Nie wypada się tym chwalić, prawdę mówiąc. Natomiast jestem zdziwiony, że nie orientujesz się w dorobku Lönniga. Chodzi mi o _jeden jedyny_ artykuł w tym dorobku, w którym próbował wcisnąć ID pisząc do jako-tako przyzwoitego pisma, pokazując przykład cech pewnego rodzaju roślin (jego specjalność!), które rzekomo nie mogły ewoluować w sposób darwinowski. Poza tym jednym wypadkiem był kreacjonistą tylko pokątnie — w Internecie, prywatnie lub w tekstach ukazujących się w zupełnie niepoważnych wydawnictwach.

> Mam pytanie: czy ty w ogóle rozumiesz sens pojęcia: prawo powtarzalnej zmiennoś

> ci? Jak rozumiesz to pojęcie? Możesz mi napisać? Bo ja nie wiem,czy w ogóle jes

> t sens z tobą dyskutować, ponieważ ty piszesz zupełnie nie na temat!

Ty mi powiedz, jak je rozumiesz, bo to ty próbujesz argumentować, powołując się na nie. Ja go wcale nie muszę rozumieć, bo jest to pojęcie nie używane w nauce.



Gaudeamus igitur