Wielkie miasta w historii.

woynowski1 napisał:

> Maksimus. Z tymi chorobami to nie tak. Miasta Azteckie i Inkaskie były czystsze

> i lepiej wyposażone w urządzenia cywilizacyjne niż Europejskie.

Zartujesz sobie.

Gdyby byly czyste,to chory nie dziesiatkowalyby Indian.

> Niektórzy porównywali ich zdobycze w tej dziedzinie z Rzymskimi.

2 tys lat temu w Rzymie mieszkalo 1 mln ludzi,to chyba sobie wyobrazasz jak wysoka to musiala byc cywilizacja.

W zadnym miescie Inkow czy Aztekow nie mieszkalo tyle w XV wieku czyli 500 lat temu.

en.wikipedia.org/wiki/List_of_largest_cities_throughout_history

> Inkowie dysponowali pism

> em kipu – jedynym na świecie pismem „sznureczkowym”, natomias

> t Azteccy posiadali już przekształcone pismo obrazkowe, coś w rodzaju egipskich

> Hieroglifów.

W XIII wiecznej Europie byla juz cala kupa uniwersytetow,a w tym czasie Aztekowie i Inkowie probowali tworzyc pismo.

„The first universities with formally established guilds in Europe were the University of Bologna (1088), the University of Paris (c. 1150, later associated with the Sorbonne), the University of Oxford (1167), the University of Palencia (1208), the University of Cambridge (1209), the University of Salamanca (1218), the University of Montpellier (1220), the University of Padua (1222), the University of Naples Federico II (1224), the University of Toulouse (1229).,[9][10] the University of Siena (1240).”

en.wikipedia.org/wiki/University

> A co do Europejskich granic to spój

> rz jak przebiegała granica Unii Polsko-Litewskiej za czasów Jagiellonów, zwłasz

> cza granica wschodnia! To był bliżej nieokreślony obszar, rodzaj dzikich pól is

> tniejących jeszcze w dwa wieki później.

Chodzilo mnie o to,ze kraje Europy zachodniej juz w X wieku naszej ery byly ograniczone terytorialnie,co wymuszalo na nich rozwoj umyslowy by wyzywic wieksza liczbe ludnosci nie powiekszajac terenu zamieszkania.

W Ameryce Inkow i Aztekow taka koniecznosc nie zachodzila,a juz tym bardziej w Ameryce polnocnej (USA-Canada).

Re: Samochód w każdym kolorze, pod warunkiem,że..

noveyy777 napisał:

> O jakim obozie piszesz?

O obozie kreacjonistów, oczywiście, i o atmosferze oblężonej twierdzy, jaka w nim panuje. Weźmy kwestię: kreacjonizm młodoziemski czy staroziemski? Stwarzanie rozłożone na sześć dni czy cztery miliardy lat? To są dwie koncepcje tak różne, jak ogień i woda. Obie naraz nie mogą być prawdziwe (zresztą żadna z nich nie jest ;-)), dlatego pod żadnym pozorem nie wolno tej kwestii rozstrzygać, bo każde pęknięcie w łonie kreacjonizmu to woda na młyn jego przeciwników. Ciągle słyszę: dni czy ery geologiczne — co to ma za znaczenie? Ważne, że jedno i drugie da się dopasować do opisu biblijnego. Skutek jest taki, że kreacjonizm dusi się od braku wewnętrznej dyskusji. Już myślałem, że zrobicie z Sevenem wyłom na usenecie i pospieracie się o fakty, jak naukowcy, ale oczywiście wszystko utknęło jak zwykle na egzegezie tekstu biblijnego i dzieleniu włosa na czworo w kwestii interpretacji aspektu czasowników starohebrajskich (w czym oczywiście żaden z was nie jest specjalistą). To tak, jakby biolodzy, zamiast robić swoje, studiowali użycie przecinków i średników przez Karola Darwina.



M[—-]mmm!