Macie pieniadze na przeprowadzke?

Macie pieniadze na przeprowadzenie w inne miejsce?

Wszystcy entuzjasci gazu lupkowego ( shale gas) oczywiscie zakladaja ze to nie bedzie u nich na ich terenie, albo ze Ci co ich tak niby strasza bajki opowiadaja.

Kazdy jednak chce miec zawsze plan na czarna godzine , jezeli jednak cos pojdzie nie tak.

Jestem ciekawy czy macie pieniadze na to azeby wyniesc sie ze wsi, miasteczka, miasta w ktorym teraz mieszkacie jezeli jednak ludzie jak ja i setki tysiecy lub nawet miliony ludzi w stanach i kanadzie ktorzy w tej chwili nie sa w stanie korzystac z wlasnych wod z kranu bo ta woda jest pomieszana z gazem ktory przedostaje sie z wewnatrz ziemi po tych frakach ( mini wybuchach, trzesieniach ziemi) ktore byly robione przez firmy wydobywajace gaz lupkowy?

W stanach sytuacja jest taka ze pieniadze za odwiert na danej ziemi i zyski z exploatacji gazu lupkowego – czesc tych zyskow dostaje wlasciciel ziemi, takie jest prawo w stanach, jako ze wlasciciel ziemi jest wlascicielem wszystkiego co znajduje sie pod jego ziemia, w Polsce zgadnijcie kto jest wedlug prawa wlascicielem surowcow mineralnych i wszystkiego co znajduje sie pod ziemia ktora legalnie do Ciebie nalezy?

Tak domysliles sie wlasciwie, rzad jest wlascicielem wszystkich mineralow ktore znajduja sie pod powierzchcnia Twojej ziemi, ale oczywiscie nie wierzycie mi, ja pewnie bajki opowiadam, wiec sprawdzcie sobie sami.

Czyli co z tego wynika?

Ty jako jako wlasciciel ziemi bedziesz cierpial z konsekwencji wydobycia gazy lupkowego, Twoja woda nie bedzie nadawala sie do uzycia i ziemia, a rzad nie Ty bedzie czerpal z tego zyski.

Dlatego moje pytanie, czy macie pieniadze na to zeby ta ziemie porzyucic wyprowadzic sie jak jednak sprawdzi sie to o czym ja mowie?

Jezeli jestescie bogaci i nie macie problemu zeby porzucic miejsce gdzie mieszkacie pewnie od pokolen, wiadomo ze tej ziemi nikt juz od was nie kupi, domu tez nie bo nikt nie bedzie chcial tam mieszkac to wszystko jest OK, zaczynajmy frakowanie.

W stanach ludzie na ktorych ziemi sie to odbywa generalnie dostaja duzo pieniedzy za prawo wiercenia i wydobycia gazu na ich terenie, w wiekszosci sa to bardzo biedni ludzie z terenow gdzie jest bardzo wysokie bezrobocie, nie ma pracy i mowia ze jak cos bedzie nie tak to po prostu sie wyprowadza gdzie indziej jako ze beda mieli pieniadze z praw do frakowania gazu lupkowego i to wlasnie robia.

Wiec jeszcze raz macie pieniadze na taki wypadek, na kupowanie wody w sklepach do picia, mycia a nawet prania, bo ta wasza nie bedzie sie nadawala, na kupowanie warzyw i owocow z innych rejonow kraju lub zagranicy gdzie fraking nie bedzie mial miejsca?

Gaz lupkowy w Kanadzie

W Kanadzie wydobycie gazu łupkowego budzi coraz większe wątpliwości

PAP 2011-10-01, ostatnia aktualizacja 2011-10-01 10:05:14.0

Wydobycie gazu łupkowego w Kanadzie zaczyna budzić coraz więcej pytań. Badany jest możliwy związek stosowanych technologii wydobywczych z trzęsieniami ziemi. W Ontario rośnie strach przed zanieczyszczeniem wody.

W minionym tygodniu telewizja CBC podała, że Oil and Gas Commission, urząd regulujący sprawy energetyki w Kolumbii Brytyjskiej, analizuje dane o ponad 30 trzęsieniach ziemi, które miały miejsce od 2009 roku. Chodzi o wstrząsy w rejonie basenu Horn River, we wschodniej części Kolumbii Brytyjskiej, a więc tam, gdzie wiele firm już eksploatuje gaz łupkowy metodą szczelinowania hydraulicznego.

Oil and Gas Commission na razie nie stwierdza bezpośredniej zależności między szczelinowaniem hydraulicznym a trzęsieniami ziemi, jednak dokładnie przygląda się danym na temat wstrząsów sejsmicznych, zarejestrowanych w okolicach Horn River.

Analizy prowadzone w Kolumbii Brytyjskiej nie są pierwszym przypadkiem sprawdzania możliwych zależności między szczelinowaniem hydraulicznym a trzęsieniami ziemi. Na początku marca w amerykańskim stanie Arkansas władze nakazały firmom wydobywczym zaprzestanie stosowania metody szczelinowania, czyli tłoczenia mieszanki wody z chemikaliami do odwiertów, w związku z tym, że w ciągu poprzedzającego zakaz półrocza stwierdzono setki wstrząsów na terenach eksploatacji.

Sprawa wstrząsów sejsmicznych to niejedyne problemy eksploatacji gazu łupkowego w Kolumbii Brytyjskiej. Wydobycie budzi protesty farmerów, którzy skarżą się na pojawiające się problemy zdrowotne i domagają się wszczęcia rządowego dochodzenia w tej sprawie. Telewizja CBC cytowała osoby, które zaczęły mieć problemy z płucami, ze wzrokiem czy też zatruły się gazem. Farmerzy zwracają uwagę, że nie istnieje żaden system ostrzegania. Wsparcia udzielają im lekarze, którzy podkreślają, że nie da się określić rzeczywistej skali zagrożeń bez sprawdzenia, jak wycieki gazu czy chemikalia używane w procesie wydobycia wpływają na jakość powietrza i wody. Ironia losu sprawia, że w najnowszym raporcie Światowej Organizacji Zdrowia miasta Kolumbii Brytyjskiej zostały zaliczone do na razie najlepszych z 1100 miast na świecie pod względem jakości powietrza.

Szczelinowanie hydrauliczne, czyli wydobywanie m.in. gazu łupkowego za pomocą wpompowywania pod ziemię mieszanki wody, piasku i chemikaliów, która powodując pęknięcia w skałach wypycha gaz do góry, jest obecnie na etapie pierwszych prób w Polsce. Kanada ma dłuższe doświadczenia, które sprawiły m.in., że w prowincji Quebec w marcu br. wprowadzono moratorium na tę metodę wydobycia. W Quebec, zgodnie z zaleceniami raportu, który stał się podstawą decyzji o moratorium, szczelinowanie hydrauliczne wolno stosować tylko do celów badawczych, a nie przemysłowych.

Rządy kanadyjskich prowincji i rząd federalny będą miały coraz więcej trudności w pogodzeniu interesów wielkich firm z opinią publiczną w sprawie gazu łupkowego. W minionym tygodniu Conference Board of Canada w swoim raporcie ocenił, że w ciągu kilku lat wydobycie gazu łupkowego będzie jednym z zaledwie dwóch opłacalnych przedsięwzięć w kanadyjskim przemyśle gazowym.

Z drugiej strony, jak podawał dziennik „Vancouver Sun”, niedawny raport niezależnego Pembina Institute zwracał uwagę na konieczność lepszej współpracy rządu z organizacjami ekologów, ze względu m.in. na ryzyko zatrucia wody. Raport podkreślał, że woda pompowana razem z chemikaliami pod ziemię nie powinna potem trafiać do rzek i jezior.

Tymczasem problem ścieków poprodukcyjnych w rzekach i jeziorach może stać się zagrożeniem osób mieszkających nad jeziorem Ontario. Jezioro jest źródłem wody pitnej dla ok. 9 mln osób, w tym dla 2,5 milionowego Toronto.

Kanadyjskie media podały, że amerykański stan Nowy Jork rozważa możliwość spuszczania oczyszczonych ścieków po szczelinowaniu hydraulicznym do granicznej rzeki Niagara, płynącej od jeziora Erie do jeziora Ontario, skąd trafiłyby właśnie do jeziora Ontario. Amerykanie bronią się, że projekt jest dopiero na etapie wstępnych rozważań. Niemniej ekolodzy oburzają się, że taki pomysł w ogóle powstał. W istocie zagrożenie dotyczy bowiem nie tylko jeziora Ontario, lecz całego systemu Wielkich Jezior.

Z Toronto Anna Lach

Re:Co więc doradzać gdy -> upośledzona seksua

andrew.wader napisał:

> Ad.2 Wydawało mi sie że P.T. władek6 .. zaproponował właśnie coś bardzo konkret

> ego odnośnie owej odporności .. jakkolwiek jego zapatrywania rodzą wiele pytań

> i wymagają uściśleń .. co próbuję uczynić niżej ..

Zapomnialem Ci podziekowac za to zwrocenie uwagi na moja koncepcje swiadomosci

seksualnej,bo ja o niej tutaj juz dlugo pisze ale nikt jeszcze nie odniosl sie do tego

tak realnie,konkretnie rozumiejac jej znaczenie.Pomijajac to, czy to co robimy tutaj teraz

jest nauka i zostawiajac ocene tego obecnym tu specjalistom od tego, przejdzmy do roboty.

No wiec byc moze ja z lenistwa pisze za szybko i mowie o niektorych rzeczach dosc chaotycznie.

Uwazam ze swiadomosc czlowieka jest systemem biologicznym ktory wymaga odpowiedniej

ze sie tak wyraze „eksploatacji”.I tak sen jest bardzo wazna rzecza w jej funkcjonowaniu.

Brak snu czy niewlasciwy sen (bez wszystkich koniecznych faz) jest przyczyna zaburzen

zdrowia fizycznego o wystepujacy poprzez dluzszy czas i psychicznego.

Tak jest fakt medyczny i sa osrodki lecznia snu (Sleep Disorder Center) gdzie przy pomocy

polisomnograficznego testu dokonuje sie diagnozy zaburzen sennych. To wszystko jest wspolczesna

wiedza i sposobami leczenia na niej opartymi.Wiedza ta nie wychodzi poza libido.

Ja uwazam ze to mogloby byc wszystko jezeli zycie czlowieka nie byloby az tak bardzo

stresowe i swiadomosc ludzka potrzebuje czegos wiecej niz dobry sen ze wzgledu wlasnie

na to ze jej swiadomosc seksualna nie zaspakaja sie we snie calkowicie.

Sa ludzie ktorzy wymagaja wiecej i role snu w zyciu pelni wlasnie religia.Jest to nowe podejscie ktore

wymaga analizy na gruncie wprowdzonego pojecia swiadomosci seksualnej i w analizie

tej musze isc do jakies religii zeby te zjawiska rozwazac.Poszedlem do chrzescijanstwa bo

wydaje mi sie ze jest ono religia ktora wymaga najmniej poprawek aby byc zadawalajaca

dla tej formy terapii.W tym kontekscie pisalem o tych przezyciach ludzi swietych.

Wzialem pod uwage swietych bo tam te przezycia sa najintesywniejsze,no a wlasnie o to chodzi.

Analizujac je moge wiedziec czego potrzeba swiadomosci seksualnej aby pracowala wlasciwie

czyli doznala nasycenia potrzebna jej energia i uzupelnila swe braki powstale z zaburzen

sennych i stresowych. Kiedy swiadomosc seksaulna jest zaspokojona jej wspolpraca z pozostala

swiadomoscia moralna i racjonalna jest wlasciwa i czlowiek jest zdrowym psychicznie.

To moze byc jeden z kierunkow leczenia zaburzen samobojczych i w ogole depresji.

Podkreslam raz jeszcze, ze aby te problemy badac trzeba spojrzec na nie z punktu widzenia

czlowieka wierzacego,tak jak aby zrozumiec pozadanie trzeba sie samemu podniecic.

Ktos kogo nie podnieca jezyk fizyczny nie moze byc fizykiem,itd.

Re: Zdążyć powiedzieć ostatnie „kocham cię”

„Np. w Stanach Zjednoczonych ponad 40 proc. ludzi umiera pod opieką specjalistów z hospicjum. Jednak około połowy tej grupy trafia pod taką opiekę niemal w ostatniej chwili, na mniej niż dwa tygodnie przed śmiercią. To bardzo mało czasu, żeby zapewnić odchodzącemu godne warunki – uważają autorzy raportu.”

To prawda ze duzo osob tak odchodzi ale zeby na 2 tygodnie.

Kolezanka byla prawie 2 miesiace,a znajoma sasiadka jest juz 4 i chyba ja odesla do domu.

Nie zawsze ludzie bedacy pod opieka hospicjum umieraja,ale przewaznie.

dziwaczne argumenty

Miedzyrzadowym Panelem ds globalnego ocieplenia kieruje inżynier kolejnictwa z Indii, w grę wchodza tu miliardy dolarów a jakoś to Autora nie wzburzylo.

A argument o „tysiącach klimatologów” jest dziecinny – vide przywołana juz w tej dyskusji historia Kopernik versus „tysiace astronomów”

Re: Wraża propaganda pomruka i NBS (Beijing).

pomruk napisał:

> Obawiam sie, ze w tej propagandzie nie jestem odosobniony. Także Narodowe Biuro

> Statystyki w Pekinie przeszło na wraże Chińczykom pozycje, podając zdumiewając

> o niskie liczby -nawet dla tych lepiej zarabiajacych.

To jest typowa polityka Chin,niezrozumiala dla przecietnego Polaka,ktory zyje wg zasady zastaw sie a postaw sie.

Jesli Chiny oficjalnie zanizaja wartosc swojej waluty,to dlaczego nie mieliby oficjalnie zanizac statystyk dotyczacych plac?

Swiat ma widziec Chinczykow tak jak ich chce widziec pomruk,czyli biednych i styranych zyciem,a ze oni wola wrocic z Kanady do pracy w Chinach,to sie przecietnemu czlowiekowi w glowie nie miesci.

> Na przykład twierdzi ono,

> że w „prywatnym sektorze” zarobki średnie wynoszą 266 USD miesięcznie, zaś w ”

> nieprywatnym” (tu włącza zachodnie firmy!) 475 USD. Przypomnę tu, że dane te do

> tyczą stosunkowo wąskiej grupy zarabiających, tej z „wyzszej półki”, gdyż NBS k

> ontroluje około 15% zarobków w Chinach – głównie tych w ośrodkach przemysłowych

> i płac urzędniczych.

To tobie sie wydaje,ze to jest wysza polka,a ja znam Chinczykow i wiem jak oni unikaja pokazywania swoich zarobkow.Przeciez czym mniejszy zarobek,tym mniejsze podatki-to jest chyba zrozumiale dla kazdego.

> Zaobki osób na prowincji zawierają się często w granicach

> 70-200 USD, ta druga liczba dotyczy osób pracujących w przemyśle.

A skad ty wziales to 70-200 doll skoro wg oficjalnych statystyk jest to 222 doll czyli jakbys chcial zrobic widelki to byloby miedzy 122-322 doll. lub 172-272 doll.

Nikomu nie jest potrzebne to co ty myslisz,bo ludzie dobrze sobie radza z cyferkami.

Pominales kompletnie financial industry,gdzie srednia jest 1.035 doll miesiecznie

W Shanghaiu srednio zarabia sie 1.070. doll/miesiecznie a w Pekinie 842 doll miesiecznie.

To tak jakby w Warszawie zarabialo sie 3.500 tys zl miesiecznie srednio a w Krakowie tylko 2,780 zl miesiecznie.

Skoncentruj sie na tym by udowodnic,ze w Warszawie jednak zarabia sie wiecej niz w Shanghaiu bo bedzie posmiewisko!!

Wraża propaganda pomruka i NBS (Beijing).

maksimum napisał:

> przecietny Chinczyk zyje duzo lepiej niz przecietny Polak mimo

> propagandy pomruka.

Obawiam sie, ze w tej propagandzie nie jestem odosobniony. Także Narodowe Biuro Statystyki w Pekinie przeszło na wraże Chińczykom pozycje, podając zdumiewająco niskie liczby -nawet dla tych lepiej zarabiajacych. Na przykład twierdzi ono, że w „prywatnym sektorze” zarobki średnie wynoszą 266 USD miesięcznie, zaś w „nieprywatnym” (tu włącza zachodnie firmy!) 475 USD. Przypomnę tu, że dane te dotyczą stosunkowo wąskiej grupy zarabiających, tej z „wyzszej półki”, gdyż NBS kontroluje około 15% zarobków w Chinach – głównie tych w ośrodkach przemysłowych i płac urzędniczych. Zaobki osób na prowincji zawierają się często w granicach 70-200 USD, ta druga liczba dotyczy osób pracujących w przemyśle.

china.globaltimes.cn/society/2011-05/651640.html

To nie był atak personalny!

pomruk napisał:

> Wystepuje na tym forum pod nickiem i prosił już raz Ciebie, byś przy byle okazj

> i nie wycierał sobie ust jego nazwiskiem.

Postąpił być uczciwie, gdybyś powyższy swój wpis osobiście posadzil na oślej ławce. Nie „wycierałem sobie ust” jego nazwiskiem, mam wrażenie,ze nie rozumiesz znaczenia tej obrazliwej metafory. Powolalem się na niego, jako na autorytret, w zaden sposób nie lamiąc regulaminu,a jego prywatne zyczenia mogą być tylko w tym przypadku prośbami. Z resztą Piotr podpisywał się tutaj rownież z imienia i nazwiska, a nawet zalaczyl swoją fotkę. To samo czynił na pl.sci.biologia, więc nie rób z siebie adwokata bez kwalifikacji. Mam wrazenie,ze tobie i asteroidzie nalezalo by zrobić egzamin ze znajomości Regulaminu tego forum, poniewaz nie mozna rzadzic sprawiedliwie poruszajac się po omacku.

pozdrawiam.

Stosujesz spychologię.

Jeśli chcesz dopuszczać inną wielkośc populacji założycielskiej oraz możliwość migracji, to już będzie inna historia, dość odległa od opinii Diamonda, które przywoływałeś jako argumenty za „overkillem”.

Przepraszam bardzi-ja już w moim pierwszym tekście napisalem,że tezy Diamonda można modyfikować. Każdą dobrą teorię można modyfikować i udoskonalać i choć tezy Diamonda da się obronić w formie oryginalnej, to jednak minimalne modyfikacje czynią z nich tezy nie do obalenia. Ty chyba nie zabradzo rozumiesz na czym polega nauka i naukowe wnioskowanie. Sam fakt,ze wyprodukowalem powyższe stwierdzenie świadczy o tym,ze nie rozumiesz na czym polega naukowe wnioskowanie, lub po prostu nie chcesz przyjąc tego do wiadomości. W nauce teorii naukowej nie odrzuca się na od razu. Najpierw sie ja probuje udoskonalac, pozniej reanimowac, pozniej ozywiac trupa (jak nauke o SAMOistnym powstaniu zycia, czy neodarwinizmu) a nastepnie dopiero mozna ja odrzucic. Tezy Diamonda sa OK,a ty chcesz niedokonalosci tej teorii traktowac, jako przczyne do jej falsyfikacji i podwazania mojej argumentacji. To jest zwykly blad logiczny, poniewaz stosujesz spychologie eliminujac rzeczywiste fakty i usilujesz opierac sie na dendencyjnie wybranych (a raczej wymarzonych) przykladach.

Re: prędkość światła pod ziemią? :)

testereks napisał:

>

> Jasne, przekopali z linijką te 730 km, by puścić wiązkę laserową 😛

> Podpowiem: prędkość światła na pewno będzie mniejsza, jak to w ośrodkach.

> Chyba w 6. klasie podstawówki to było?

Gratuluję niewątpliwego sukcesu, jakim było ukończenie 6. klasy podstawówki i pewnie jeszcze czegoś, co dało tytuł do takiego zarozumialstwa. Ktoś skromniejszy pewnie domyśliłby się, że nie znam szczegółów eksperymentu i pośpieszyłby ze stosowną (w obu znaczeniach) informacją. Dziękuję za informację podaną w tej okrężnej, choć pewnie dla Pana przyjemnej formie (gratuluję również tej przyjemności, choć bynajmniej nie zazdroszczę). Prawdę mówiąc, ciekawszy dla mnie byłby kompetentny komentarz do sugestii o możliwym wpływie grawitacji. Czy ten wpływ powinien skrócić, czy raczej wydłużyć, czas przelotu cząstki? Nie jestem specjalistą, więc samodzielne sprawdzenie tego kosztowałoby mnie sporo pracy.

gotowanie wody

kochamrydzyka:

> Kiedys w Polsce mialem 1kw grzalke do wody, co pozwalalo mi zagotowac

> pollitrowy kubek wody na herbate w czasie jednej minuty.

Począwszy od jakiej temperatury?

Myślę, że Twoje oszacowanie czasu gotowania nie było dokładne, opierałeś się na ,,czasie odczuwanym” a nie mierzonym; a i półlitrowość tego kubka pewnie nie była doskonała.

W idealnych warunkach, grzejąc bez strat przez minutę mocą 1 kWh, przekażesz wodzie

  1/60 kWh = 0.0167 kWh = 14 360 cal

(por. przelicznik jednostek energii).

Jeśli tej wody jest 500ml, to, każdy mililitr otrzyma

  14 360 cal / 500 = 29.96 cal

Czyli woda zostanie podgrzana o jakieś 30 stopni. Jeśli podgrzewasz od temperatury pokojowej, to potrzeba Ci 80 stopni różnicy temperatur, więc 2m4s grzania. A Twoja obecna grzałka 300-watowa przez minutę zwiększy temperaturę o 9 stopni, więc na zagotowanie pół litra potrzebuje ok. 9 minut.

To wszystko przy założeniu, że nie ma żadnych strat. A teraz sprawdź to w praktyce: starannie odmierz pół litra wody, kubek owiń w poduszkę razem z przykrywką (żeby nic nie parowało na zewnątrz, bo to daje duże straty ciepła) — i sprawdź, czy potrafisz eksperymentalnie pobić teorię.

Mam nadzieję, że się nie rąbnąłem w rachunkach, bo wtedy pobijesz teorię i będzie Wielka Obsuwa…

– Stefan

Re: Ratunkiem – bony dolarowe banku PKO jak w PRL

Niekonwencjonalny sposób na ratowanie Unii przedstawiają dzisiaj w Gaz. Wyb. Janusz Jankowiak iMarcin Wężyk. Ten ciekawy artykuł jest dostępny pod.:

wyborcza.biz/biznes/1,101562,10656785,Patent_rodem_z_PRL_moze_uratowac_Unie.html

Aby zachęcić do przeczytania przytaczam fragment.:

[„… W ogarniętej kryzysem Unii priorytetem pozostaje stabilność strefy euro. Może warto sięgnąć po rozwiązanie dotychczas nierozważane – system waluty wewnętrznej w krajach niewypłacalnych. Podobne rozwiązanie było testowane u nas w czasach PRL

Sytuacja w strefie euro wyraźnie wymyka się spod kontroli. Już nie tylko kraje „peryferyjne”, z dużym długiem publicznym i o niskiej konkurencyjności, cierpią z powodu spadku zaufania. Problem przenosi się na „twarde jądro” Unii. Awersja do ryzyka i spadek cen długu sprawiają, że teraz już w zasadzie wszystkie kraje strefy, jedynie poza Niemcami, mogą zostać uznane za zagrożone ryzykiem niewypłacalności. Każdy może powtórzyć kazus Grecji. Włochy znalazły się już bardzo blisko przekroczenia tej granicy. Po rosnących spredach między niemieckimi Bunds a dziesięciolatkami francuskimi, austriackimi, belgijskimi, fińskimi, holenderskimi widać, że w tarapaty wpadną lada chwila kolejne kraje strefy euro. Hiszpania, do niedawna dobrze wyceniana, wróciła tam, skąd ruszała przed wdrożeniem kosztownego programu dostosowawczego. Zaproponowane pod koniec października sposoby lewarowania EFSF są nie tylko nieskuteczne, ale też potencjalnie niebezpieczne, bo instrumenty, po które trzeba będzie sięgnąć, by zwiększyć potencjał Funduszu, bardzo przypominają CDS czy CDO.

W PRL władza emitowała „bony towarowe banku PEKAO” (zdjęcie dolne) o nominalnym parytecie wobec dolarów, legalnie wymienialne na dewizy tylko w jedną stronę (tzw. wymienialność wewnętrzna) i o cenie rynkowej znacząco odbiegającej od parytetu. Za bony można było kupować towary powszechnie niedostępne w sieciach handlowych, np. w Peweksie (zdjęcie u góry). Partia wyprodukowała więc własną, domową wersję dolarów i marek niewymienialnych poza Polską, ale o realnej sile nabywczej i prawdziwej cenie odbiegającej od nominału w kraju.

* Janusz Jankowiak jest głównym ekonomistą Polskiej Rady Biznesu

* Marcin Wężyk jest bankierem inwestycyjnym z wieloletnim doświadczeniem w kraju i za granicą, zarządza funduszem privat equity o nazwie Serpent …”]

Przytoczył … pod rozwagę … ~ Andrew Wader