Wszyscy mamy skłonności do uzależnień.

znowumizablokowalikonto napisał:

> Faktycznie trudne pytanie. Ja np się nie uzależniłem od narkotyków. Może dlateg

> o, że nigdy nie brałem? … mam nadzięję, że podobnie będzie z moimi dziećmi ni

> ezależnie od życiowych trudności…

W tej ksiązce znajdziesz odpowiedzi na wsoje pytania:

www.gandalf.com.pl/fragment/leczenie-uzaleznionej-osobowosci/

„We współczesnym społeczeństwie powszechne jest dążenie do szukania szczęścia poza sobą. Co piętnaście minut (lub częściej) program telewizyjny przerywany jest reklamami, które przekonują nas, że do pełni szczęścia brakuje nam jakiegoś nowego, ulepszonego produktu. Bardzo wcześnie zaczynamy kształtować zręby systemu myślenia uzależnionego, którym posługuje się nasze ego. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy z natury niekompletni, że potrzebujemy zewnętrznych dodatków, by doświadczyć pełni.

Sprawą zasadniczą jest podważenie systemu przekonań ego. Myślenie uzależnione ma poważne wady. Nigdy nie zapewnia nam trwałego spokoju umysłu, natomiast myślenie oparte na miłości prowadzi do całkowitego spokoju umysłu. Pracując z pacjentami wychodzącymi z uzależnień chemicznych i z pacjentami współuzależnionymi, często jestem zdumiony tym, jak silne i bardzo irracjonalne jest myślenie uzależnione. Gdy pewnego dnia wygłaszałem wykład o szczęściu, zauważyłem, że słuchacze nie zgadzają się ze mną: przecząco kręcą głowami lub zaczynają się złościć. Ponieważ lubię spotykać się z pozytywnymi reakcjami i zależy mi na aprobacie, postanowiłem dowiedzieć się, jakie są ich odczucia. Zapytałem kobietę w pierwszym rzędzie, dlaczego kręciła głową. Powiedziała, że chyba muszę być wariatem, skoro twierdzę, że ludzie mogą być szczęśliwi, kiedy tylko zechcą. Według niej, to nieprawda. Mężczyzna z tylnego rzędu zgodził się z nią, mówiąc, że na pewne sytuacje nie mamy wpływu, a wtedy bycie nieszczęśliwym i zmartwionym jest sprawą naturalną. Absurd myślenia uzależnionego objawił się przede mną w całej swojej ostrości. Obstajemy przy naszym smutku (i uzależnieniach), jakby były czymś, co jest nam koniecznie potrzebne! Przekonujemy samych siebie, że o tym, co przeżywamy, decyduje sytuacja zewnętrzna, a nie nasze myśli.

Zrezygnowałem z dalszego ciągu wykładu i zaproponowałem głosowanie. Zapytałem, ilu moich słuchaczy uważa, że można być szczęśliwym bez przerwy. Nikt nie podniósł ręki. A w osiemdziesięciu przypadkach na sto? Pojawiło się kilka rąk. A w sześćdziesięciu? Trochę więcej rąk w górze. Najwięcej rąk podniosło się, gdy zapytałem o pięćdziesiąt procent. Zdradzę ci sekret, który twoje ego próbuje przed tobą ukryć. Otóż nie przychodzisz na świat z etykietką, stwierdzającą: Ta nowa istota ma prawo do szczęścia w 52,31% . Nikt nie zawiera z tobą takiego kontraktu…………..”